Najlepsze gry kooperacyjne, czyli kiedy wygrywamy razem, a nie przeciwko sobie
Jeszcze kilka lat temu, planszówki kojarzyły się głównie z rywalizacją. Kto zdobędzie najwięcej punktów? Kto pierwszy osiągnie cel? Kto wygra?
A może coraz częściej mamy po prostu ochotę… przestać ze sobą rywalizować?
My pokochaliśmy takie planszówki, kiedy owładnął mnie Baby Brain, czasem słuchanie zasad gry, które zawsze ogarnia u nas Marcin, przerastało mnie, a w trakcie gry zadawałam miliony pytań, Marcin się złościł, a na końcu i tak wygrywałam i wtedy... Złościł się jeszcze bardziej 😅
Kooperacje stały się więc najlepszym rozwiązaniem dla dobra naszego małżeństwa pod każdym względem.
Tutaj nie musimy pokonać osoby siedzącej obok, tylko wszyscy jesteśmy po tej samej stronie. Nikt się nie złości, że czyta instrukcje, ogląda poradniki, a i tak przegrywa.. 🙊
Tutaj wspólnie planujemy, kombinujemy, popełniamy błędy, a kiedy w końcu się uda, wszyscy cieszymy się ze zwycięstwa i zbijamy piątki.
Co ciekawe, kooperacja kooperacji nierówna. 😅
Są gry, w których każdy ma swoją postać i własne możliwości. Są takie, w których cała drużyna praktycznie myśli jednym głosem. Są też takie, w których… nie wolno się ze sobą komunikować.
I właśnie to jest w nich najfajniejsze.
Każdy ma swoją postać i własne decyzje
To chyba najbardziej klasyczny rodzaj gry kooperacyjnej.
Każdy gracz dostaje swoją postać, własne umiejętności, czasami własną talię kart czy specjalną rolę. Możemy oczywiście rozmawiać o strategii i pomagać sobie nawzajem, ale ostatecznie każdy odpowiada za swoje ruchy.
Aeon's End - nasz absolutny faworyt
Zacznijmy od naszej ulubionej gry, czyli Aeon's End, który kochamy całym serduszkiem i mamy wszystkie dodatki oraz polecilliśmy niezlicznonej liczbie osób 🩷
Jeśli mielibyśmy wskazać jedną kooperację, do której wracamy najczęściej, to właśnie ona.
Uwielbiamy grać zarówno razem we dwoje, jak i w rozszerzonym gronie.
Najlepsze jest to, że każda rozgrywka może mieć zupełnie inny scenariusz, wcielamy się w magów broniących ostatniego miasta przed potężnym Nemezis.
Każdy mag ma inne zdolności oraz możliwości, kilka kart dedykowanych tylko jemu i trochę inną rolę w drużynie.
Jeden będzie świetnie radził sobie z zadawaniem obrażeń, inny będzie wspierał pozostałych, a jeszcze inny zajmie się ochroną Gravehold.
Magów dopieramy najlepiej do wybranego Nemesis.
I tutaj naprawdę czuć, że każdy ma swoje zadanie, choć w kluczowych momentach podejmujemy decyzje wspólnie.
Do tego dochodzi świetny system budowania talii, ponieważ nie tasujemy tutaj kart, więc nawet kolejność, w której je odkładamy, ma często wielkie znaczenie.
Czasami trzeba już kilka tur wcześniej pomyśleć o tym, co będziemy chcieli zrobić później.
Chociaż Nemesis może nam te plany i tak pokrzyżować...
To jedna z tych gier, w których po przegranej zamiast powiedzieć „ale beznadziejna gra” częściej pojawia się:
„Dobra. Jeszcze raz. Teraz już wiemy, co zrobiliśmy źle”. I wtedy zazwyczaj gramy tak długo, aż wygramy 😂
Aeon’s End zasługuje na większą uwagę i na pewno zrobimy o nim więcej wpisów, a tutaj możesz nabyć nasze planszetki gracza do Aeons' End, żeby trzymać porządek na stole i ogarnąć chaos.
Slay the Spire
Jeżeli znacie komputerowego Slay the Spire, planszowa wersja powinna być dla Was bardzo znajoma, chociaż oczywiście dostosowana do wspólnej gry przy stole.
Tutaj razem przemierzamy kolejne poziomy, walczymy z przeciwnikami, budujemy swoje talie i zdobywamy relikty.
Każdy gracz prowadzi własną postać, więc mamy tutaj trochę indywidualności. Jednocześnie jednak bardzo szybko okazuje się, że decyzje jednej osoby wpływają na całą drużynę.
Czy warto teraz odpocząć i uleczyć postać? Czy lepiej zaryzykować kolejną walkę? Kto powinien dostać konkretną nagrodę? Jak rozwijać swoje talie, żeby później wzajemnie się uzupełniały?
To świetna opcja dla osób, które lubią deckbuilding, rozwijanie postaci i kombinowanie kilka ruchów do przodu.
Slay The Spire również uwielbiamy i chcemy być w nim ALL IN 🙊 Tutaj możecie nabyć to, co do tej pory udało nam się dla Was zgromadzić Kolekcję akcesoriów do Slay The Spire.
Bomb Busters
Bomb Busters to kooperacyjna gra, w której cała drużyna wspólnie próbuje rozbroić bomby, korzystając z dedukcji i podpowiedzi innych graczy.
Każdy ma swoje informacje, ale nikt nie widzi wszystkiego, więc trzeba dobrze współpracować, komunikować się i łączyć fakty, żeby nie doprowadzić do wybuchu.
Kinfire Delve
Idąć dalej, Kinfire Delve również zdecydowanie warto sprawdzić.
Każdy gracz ma własną, zupełnie inną talię, a cała drużyna wspólnie przemierza kolejne lokacje, walczy z przeciwnikami i podejmuje decyzje dotyczące dalszej wyprawy.
I znowu, każdy ma swoją postać, ale po kilku turach zaczynamy myśleć nie tylko:
„Co ja mogę zrobić?”
ale przede wszystkim:
„Co możemy zrobić razem?”
Czasami najlepsza kombinacja umiejętności dwóch różnych postaci jest znacznie ważniejsza niż pojedynczy, efektowny ruch.
Możecie u nas nabyć inserty do tej gry.
Władca Pierścieni: Los Drużyny Pierścienia - fabuła i klimat
Jeżeli do tego wszystkiego dorzucimy jeszcze fabułę i dobrze znane uniwersum, otrzymujemy Władcę Pierścieni: Los Drużyny Pierścienia.
Tutaj również każdy gracz ma swoją postać i swoje możliwości, ale wszyscy próbują wspólnie przejść przez kolejne wydarzenia.
I bardzo dobrze pasuje tutaj jedna rzecz - Drużyna Pierścienia, która przecież nie działała jako zbiór przypadkowych bohaterów. Każdy miał inne umiejętności, doświadczenie i zadanie, ale dopiero połączenie ich wszystkich dawało szansę na powodzenie.
Podobnie jest przy stole.
Nie każdy musi być najlepszy w walce. Nie każdy musi podejmować najważniejsze decyzje. Ważne, żeby każdy miał swoją rolę.
Star Wars: Wojny Klonów
Na wstępie, nie jest to moja ulubiona gra, ale Marcin uważa, za niezbędne o niej wspomnieć.
Wcielamy się tutaj w bohaterów znanych z uniwersum Star Wars i wspólnie stawiamy czoła armii Separatystów.
Każda postać ma inne możliwości, więc naturalnie pojawia się podział ról. Jedna osoba może skupić się na walce, druga na wsparciu, a jeszcze ktoś na realizowaniu konkretnego celu.
I właśnie to jest fajne w takich kooperacjach:
każdy gra swoją postacią, ale tak naprawdę wszyscy grają jedną drużyną.
Kiedy cała drużyna mówi jednym głosem?
Drugi rodzaj kooperacji jest trochę inny.
Tutaj nie chodzi aż tak bardzo o to, że każdy ma swój mały fragment planu. Cała grupa analizuje sytuację, próbując znaleźć jedno najlepsze rozwiązanie.
Świetnym przykładem jest Pandemic.
Każdy ma swoją postać i specjalne zdolności, ale problem na planszy jest wspólny. Choroby rozprzestrzeniają się niezależnie od tego, kto aktualnie wykonuje swoją turę.
Dlatego bardzo szybko zaczyna się:
„Ty idź tutaj”.
„Ja zajmę się tym miastem”.
„Potem spotkamy się i wymienimy karty”.
„A może jednak najpierw spróbujemy znaleźć lekarstwo?”
I właśnie takie rozmowy są dużą częścią zabawy.
Halo Wieża – tutaj nie można się komunikować
A teraz dochodzimy do jednego z naszych ulubionych przykładów tego, jak bardzo różne mogą być gry kooperacyjne.
W Halo Wieża współpraca jest absolutnie konieczna.
Problem?
Nie można się komunikować.
Każdy gracz odpowiada za określone działania, a cała drużyna musi jakoś zsynchronizować swoje ruchy.
Nie możesz powiedzieć:
„Teraz połóż kostkę tutaj!”
Możesz tylko próbować przekazać swoje zamiary w inny sposób.
I właśnie dlatego ta gra potrafi być jednocześnie niesamowicie satysfakcjonująca i… niesamowicie frustrująca. 😂
Widzisz, że ktoś właśnie robi coś, co za chwilę prawdopodobnie skończy się katastrofą.
Patrzysz na niego.
On patrzy na Ciebie.
I oboje wiecie, że nie możecie nic powiedzieć.
U nas znajdziecie insert do gry Halo wieża, który na pewno umili i pomoże Wam w szybszym przygotowaniu i złożeniu rozgrywki.
Jaki jest problem kooperacji? alpha player
I tutaj dochodzimy do tematu, który zna chyba każdy, kto grał w trochę bardziej wymagające kooperacje.
Alpha player.
Czyli osoba, która po kilku minutach zaczyna grać… za wszystkich. 😂
„Ty zrób to.”
„Nie, nie zagrywaj tej karty.”
„Przesuń się tam.”
„Ja bym zrobił inaczej.”
I nagle z czteroosobowej gry kooperacyjnej robi nam się:
jeden gracz + trzy osoby wykonujące jego plan.
Niektóre gry próbują temu zapobiegać.
Halo Wieża robi to bardzo skutecznie, po prostu nie pozwala się komunikować.
W innych grach każdy ma taką rolę, umiejętności albo informacje, że nie da się idealnie zaplanować ruchów wszystkich pozostałych.
I chyba właśnie wtedy kooperacja działa najlepiej.
Dlaczego coraz bardziej lubimy gry kooperacyjne?
Może właśnie dlatego, że dają nam coś, czego czasami brakuje w codziennym życiu.
Poczucie, że wszyscy jesteśmy po tej samej stronie.
Nie trzeba pokonać partnera, znajomego czy rodziny.
Nie przegramy w pojedynkę, bez wstydu.
Nie trzeba liczyć, kto ma więcej punktów.
Możemy razem pokonać Nemezis w Aeon's End, przejść kolejne piętro w Slay the Spire, wykonać trudną misję w Kinfire Delve, przetrwać kolejne napięcie w Bomb Busters, uratować świat w Pandemic albo… próbować dogadać się bez słów w Halo Wieży.
I chyba właśnie za to najbardziej lubimy kooperacje.
Bo czasami fajniej jest wygrać razem niż wygrać z kimś.
Spodobał Ci się nasz artykuł? Zobacz inny ranking o top grach planszowych dla dwóch osób